Urodziłam się w 1969 roku w Zakopanem i czuję się związana z górami.
Chociaż zaraz po maturze wyjechałam na studia; najpierw plastyczne w Krakowie,
potem teologiczne i językowe w Warszawie, jednak góry ciągnęły mnie z powrotem jak magnes.
A dlaczego mieszkam od siedmiu lat na Orawie?
Może dlatego, że od bardzo dawnych czasów istnieje niedaleko stąd miejscowość o nazwie Medwedie, skąd pochodzą moi przodkowie, może dlatego, że tu jeszcze nie dotarł zgiełk miasta, a może po prostu dlatego, że mam dzielnego męża, który jako Warszawiak od urodzenia zdecydował się ze mną tu przyjechać. Gdybym nie zamieszkała pod Babią Górą, nie malowałabym.
W Warszawie, gdzie mieszkałam 15 lat pracowałam w kilku szkołach językowych, na jednej z wyższych uczelni prowadziłam lektorat z języka francuskiego a nawet otworzyłam swoją własną szkołę języków obcych – jednym słowem – było co robić! Tutaj nie mam wiele pracy więc maluję i cieszę się, że wreszcie to robię.
Często powracam wspomnieniami do lat młodości kiedy otoczona byłam sztuką tworzoną przez moich rodziców. Życie często wciąga jak wir proponując konkretne pieniądze ale nie zawsze rozwijamy wtedy nasze talenty a przecież z tego kiedyś trzeba się będzie rozliczyć.